Erozja

erozjaOdkąd lodowiec ułożył ten pagórek, a potem poczołgał się na północ, woda tysiącleciami spływa z jego piaszczysto-gliniastych stoków. Są miejsca, gdzie człowiek mimowolnie erozji deszczowej pomaga. Jak tu, gdzie od dziesiątek czy może już setek lat trwa polna dróżka. Na stoku pagórka, całkiem stromym, dwa ślady kół zamieniają się niemal w małe wąwozy. Tym łatwiej płynie tu warto wszystko, co spadnie z chmur. Z pagórka najszybciej zmywa ku dołowi piasek, drobny żwir. Trochę trudniej wychodzi ta grawitacyjna wędrówka kamieniom, toteż one pozostaja na dróżce na stoku dłużej i sprawiają wrażenie, jak gdyby cała droga była polnymi kamieniami niemal wybrukowana. Ale to nie bruk, to luźny materiał, który tylko czeka, by, naruszony przypadkiem, stoczyć się w dół i tam spotkać się znowu z piaskiem, który spłynął wcześniej, a w którym wcześniej ów „rolling stone” tkwił. Ile jeszcze potrwa ta erozyjna epopeja? Całe epoki, nim szczyt i podstawa pagórka zrównają się wysokością. Na dróżce, gdzie dziś ten proces przyspieszył, z czasem może powstrzyma go sztuczna drogowa nawierzchnia, którą człowiek tu zainstaluje. Ułatwiając sobie życie, choć i niszcząc całą malowniczość tego skrawka gruntu. Ona, ta drogowa nawierzchnia, oczywicie, też będzie powoli kruszeć i spływać w dół, choć będą ją naprawiać. Ale sam proces w czasie w wielkiej skali ma tylko jeden kierunek. Erozja równa to, co wyniosłe, z tym, co niżej i w cieniu. Bardzo egalitarna siła przyrody.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s