Własnymi ścieżkami

W lesie ludzkie ścieżki w postaci duktów widać wyraźnie. Te inne mniej się rzucają w oczy, choć mogą być uczęszczane nawet i częściej. Lekkie ocieplenie tutaj akurat zdradziło, którędy zwierzęta leśne chadzają własnymi ścieżkami.

Błyszczący

krzemien

To duża bryła zdaje się krzemienia – na tyle duża, że wyorana gdzieś na polu i wyciągnięta na miedzę zajęła całą jej szerokość.

Jak fale

Kilka pięter chmur. Większość obrazu wypełniają pierzaste – cirrusy. Podobne do kłębków wełny, kłaczkowate cirrus floccus, niżej można by się dopatrywać włóknistych cirrus fibratus, a na boku przypominających rybi szkielet cirrus vertebratus, zaś u dołu obrazu kłębiasto-pierzaste baranki cirrocumulusów. Na samym dole obrazu są już chmury niskiego piętra, głównie stratocumulus stratiformis. Chyba najciekawsza jest jednak prosta jak drut smuga kondensacyjna, cirrus aviaticus. A właściwie to, co się z nią stało. Powstały na niej takie jakby grzbiety fal (bardziej nawet widoczne, gdyby zdjęcie obrócić do góry nogami). To chmury Kelvina-Helmholtza. Takie regularne zaburzenia, przypominające grzbiety fal, to zawirowania, jakie powstają wówczas, gdy dwie  warstwy przemieszczają się z różnymi prędkościami. Zjawisko to może występować nie tylko przy „sztucznych” chmurach rysowanych na niebie przez samoloty.